Słowacja i Węgry są europejskimi liderami jeśli idzie o przewagę osób 60+ nad osobami 18+. Ma to przełożenie na sytuacje wewnętrzną obu naddunajskich państw.
Zwiększająca się liczba osób przechodzących na emeryturę przy jednoczesnym zmniejszaniu się osób wchodzących w wiek produkcyjny ma przełożenie na tamtejsze rynki pracy. Już w 2016 roku odnotowano, że węgry: „w przedsiębiorstwach gospodarki narodowej zatrudniających co najmniej 5 osób czekało na pracowników 36 tys. posad, a w instytucjach budżetowych – 14,5 tys. W tym pierwszym przypadku oznacza to wzrost o 9 tys., czyli o 33 proc. w stosunku do tego samego okresu roku poprzedniego” – pisze „Vilaggazdasag”, powołując się na dane Centralnego Urzędu Statystycznego (KSH)” – informowała wtedy „Gazeta Prawna”.
Sytuacja nie zmieniał się od tamtego czasu. Jest na tyle poważna, że brakuje pracowników umysłowych i fizycznych. Wbrew antyemigranckiej polityce rządzącego Fideszu i Orbana po cichu węgierski rząd godzi się na przyjmowanie imigrantów do pracy na terenie węgier. Bardzo mu są potrzebni celem zatrzymania upadku rodzimego biznesu. Imigrantów jest niewielu, a węgry przestały być atrakcyjne dla zachodniego kapitału z powodu demografii. Drożyzna i rosnąca inflacja dobijają węgierską gospodarkę.
Tylko dzięki sztuczkom z przyznawaniem obywatelstwa i prawem do głosowania węgrom mieszkającym w sąsiednich państwach Orban utrzymuje się tak długo przy władzy. Porażki w polityce wewnętrznej przykrywa „sukcesami” w polityce zagranicznej. Przyjaźń z Putinem i Trumpem ma mu pomóc odbudować wielkie węgry pod panowaniem Habsburgów. Na razie taksuje dwóch przedstawicieli rodu Karla i Eduarda Habsburgów do roli króla węgier. Zyskał też sojuszników AfD z niemiec, FPO z austrii, Roberta Fico ze słowacji i czeskich populistów. Odbudowa monarchii austro-węgierskiej ma być dla tego sojuszu (poza AfD) alternatywą dla Unii Europejskiej. Problem demograficzny i gospodarczy dla Orbana zostałby rozwiązane raz na zawsze. Pomysł nie jest zbyt dobry dla polski i europy. Czy jest realny?
Putin nie jest zainteresowany odrodzeniem nieistniejącego od dawna państwa. AfD również nie jest tym zainteresowana, chociaż partia niemieckich neonazistów sama chce powrotu Hohenzollernów do władzy. Donald Trump jest zainteresowany rozbiciem jedności unii, powstanie na jej gruzach habsburskiego państwa jest idealnym projektem politycznym. Jak w tych imperialistycznych zapędach węgierskiego premiera odnajduje się premier słowacji Robert Fico? Na razie dobrze, ale jego pozycja w kraju jest słaba, a problemy gospodarcze i wyludnianie się nawet dużych miast podkopuje jego autorytet w oczach słowackiego społeczeństwa. Nie jest tajemnicą, że do władzy Smer (czyli kierunek po polsku) partię Fico i jego koalicjantów do władzy wyniosła prowincja. Młodzi czy starzy słowacy mieszkający na prowincji są rozczarowani polityką Fico. Młodych ubywa, brakuje lekarzy, ci co są chcą wyjechać z kraju, przywileje dla seniorów na słowackiej kolei zostały zniesione.
Niskie płace powodują, że słowacja jest najbiedniejszym państwem Eurolandu. Słowacki premier miał być nadzieją, a jest koszmarem dla wielu obywateli. Jego prorosyjska polityka już zmobilizowała opozycję do wspólnych działań przeciw niemu. Kluczową rolę w słabnącej pozycji Fico odegrała właśnie demografia i gospodarka. Część koalicjantów Smeru wyraża chęć cofnięcia poparcia dla rządu.
Tak wyglądają „sukcesy” populistów na węgrzech i na słowacji. Nie mamy do czynienia z systemową polityką prospołeczną tylko doraźnymi politycznymi ruchami władz względem coraz bardziej ubogiego społeczeństwa. Widać dobrze, że skrajna prawica nie chce żadnych zmian na rynku pracy czy poszanowania prawa do mieszkania. Fico na tym już się przejechał, nie ma szans aby jego rządy przetrwały tak długo jak Orbana. O końcu tego ostatniego polityka zadecyduje liczba ludności. Będzie to upadek jakiego żaden polityk jeszcze nie przeżył.
Robert
Artykuły publikowane w kategorii Wpisy autorskie i ze stron osobistychsą pisane przez pojedyncze osoby i nie zatwierdzane przez całą grupę.Cenimy sobie różnorodność w anarchizmie i we własnej grupie i uważamy,że są warte publikacji niezależnie od tego, że z pewnością nie zawszekażdy w kolektywie zgadza się ze wszystkim, co piszą inne osoby z grupy.